poniedziałek, 4 czerwca 2012

biżu i mały łobuz

Dawno jej już nie robiłam....a  niektóre z Was miały ochotę powiesić mnie na suchej gałęzi, nad rzeczką....tak obiecałam, że zrobię....długo to trwało...ale dziś prezentacja kilku na początek. Kremowe robiłam z myślą o Karo...już jedną z nich mi zakosiła i wzięła też tę brązową z kulką. Tą czarną robiłam z myślą o Justynie CZe, chciała czarną....

 kremowa z liściem

 pudrowa z kulką

 z żyrafką

 z sercem

 pudrowa z rowerkiem

 czarna z dziewczynką

 z nutką i sercem

 marynistyczna

 brązowa z kulką




No i na koniec słowo zażalenia....

Od dłuższego czasu walczę z Brunim, żeby nie rzucał na ziemię tego, co już mu się znudzi....mówię spokojnie, grożę paluszkiem, mówię ojoj, proszę żeby podniósł...itp....niestety teraz jak skończy nawet obiad to rzuca widelcem, łyżeczką....jak się napije z kubeczka wody też rzuca go na ziemię....PLS...może któraś z Was ma metodę, która się sprawdziła w tej kwestii....bo pewnie nie wszystkie, ale większość dzieci ma etap rzucania na ziemię wszystkiego.... :)









Pozdrawiam :)




4 komentarze:

  1. Lena jak jeje sie cos nie podoba, rzuca sie na ziemie i wali glowa - ja wtedy zamykam drzwi i wychodze.
    Moze warto powiedziec, ze zabawke to boli i bedzie plakac jak ja tak rzuci i jej sie głowka stłucze ;)
    sprobuj moze negocjjacji ze jak tak jeszcze raz rzuci to mu wiecej tego nie dasz.
    takie nasze matczyne zycie :* caluje pati

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mowilam :mama nie chce, zebys tak robil.Z czasem zaczelo skutkowac.Teraz mamy manifestacje "nie chce" ze strony Wojtka.Kompletnie nie wiem,jak 20 miesiecznemy dziecku wytlumaczyc,ze jak mama nie chce to nie wolno, a jak dziecko nie chce np zapiac sie w foteliku podczas jazdy autem, to i tak musi;)Podejrzewam,ze kazda metoda ma wady i zalety,a najlepszy jest po prostu czas i cierpliwosc;)

    OdpowiedzUsuń
  3. heheh przeczekac nic nie robić, pić wino dla spokojności, wszystkie dzieci ćwiczą rzucanie i tyle:))) potem potrzebne to do pisania etc.. można jeszcze dużo się bawić w rzucanie, żeby się narzucał w sposób dla nas akceptowalny, to potem będzie go mniej korcilo:)) ale grawitacja jest kusząca, bo a nuz tym razem poleci do góry?? :)

    Marta p.s. pisze to apropos córci, bo synio już na bank rzuca właściwie :PPP

    OdpowiedzUsuń