Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 czerwca 2012

biżu i mały łobuz

Dawno jej już nie robiłam....a  niektóre z Was miały ochotę powiesić mnie na suchej gałęzi, nad rzeczką....tak obiecałam, że zrobię....długo to trwało...ale dziś prezentacja kilku na początek. Kremowe robiłam z myślą o Karo...już jedną z nich mi zakosiła i wzięła też tę brązową z kulką. Tą czarną robiłam z myślą o Justynie CZe, chciała czarną....

 kremowa z liściem

 pudrowa z kulką

 z żyrafką

 z sercem

 pudrowa z rowerkiem

 czarna z dziewczynką

 z nutką i sercem

 marynistyczna

 brązowa z kulką




No i na koniec słowo zażalenia....

Od dłuższego czasu walczę z Brunim, żeby nie rzucał na ziemię tego, co już mu się znudzi....mówię spokojnie, grożę paluszkiem, mówię ojoj, proszę żeby podniósł...itp....niestety teraz jak skończy nawet obiad to rzuca widelcem, łyżeczką....jak się napije z kubeczka wody też rzuca go na ziemię....PLS...może któraś z Was ma metodę, która się sprawdziła w tej kwestii....bo pewnie nie wszystkie, ale większość dzieci ma etap rzucania na ziemię wszystkiego.... :)









Pozdrawiam :)




wtorek, 28 lutego 2012

stęskniona...

Jestem... :) oj jak dawno mnie tu znowu nie było....stęskniłam się za pisaniem na  brunoszce :):):) Ale wina leży po obu stronach...kurczę, te zdjęcia mi ostatnio nie chcą się wgrać i kolorowo to tu w tym poście dziś nie będzie...choć zdjęć już znowu cała fura do zamieszczenia....
Otóż pomyślałam, że fajnie by było kupić w końcu aparat z prawdziwego zdarzenia....ale wiedziałam, że Tomasz (nasza rodzinna skarbona) za żadne skarby nie obciąży  naszego budżetu tak kosztownym sprzętem. Dlatego pomyślałam, skoro Walentynki się zbliżały, że kupię nam wspólny rodzinny prezent....NA BOGA!!! ile z tym zachodu było, ile podchodów by  się nie wydało...ale się UDAŁO!!!! I o to w tym poście kilka zdjęć....
Żałuję strasznie, że więcej nie udało się wrzucić, bo czy komp tak muli, czy net za wolny...trudno, będę próbować.

Mam w galerii ostatnich zdjęć, fajne fotki ze spaceru Walentynkowego i zdjęcia jajecznicy!!!! Tak!!!! Pierwszej jajecznicy jaką Bruno w swoim życiu zjadł :) Ale aż mu się uszy trzęsły :):):)

A to  moje kuchenne aranżacje....Butelkę do oliwy zrobiły dzieci na warsztatach szkolnych, porcelanowe butelki z niebieskimi kwiatami wyszperałam na pchlim targu :)





A to moje ulubione słoiki....mogłabym  mieć ich  tysiące w kuchni, gdyby tylko miejsce się na nie znalazło :) Fajnie wyglądają, można do nich włożyć wszystko.Jesienią obiecałam sobie zrobić  barwne zaprawy, które nie tylko ładnie będą zdobić kuchnię, ale również wyśmienicie smakować :)




A to pomysł na niebanalnie udekorowaną butelkę na wodę mineralną :) Wystarczy ręcznik kuchenny, sznur i kilka łodyg dzikiego kwiatu :):):)






Tego to już komentować nie muszę....super modne, kosmopolityczne babeczki....









Tu już komentarz konieczny. To nasz na maksa nieznośny kot NELSON....tak jak nauczył się broić to, żaden kot chyba nie umie...Razem z Brunem to szajka nie do podrobienia. Jeden odwraca uwagę a drugi broi...

Stwierdzam, że 3 facetów w domu to dla jednej kobiety o wiele za dużo....jakieś  pomysły na to jak robi się dziewczynkę :P:P:P:P:P???????






Buziaki :*:*:*:*:*:*

niedziela, 8 stycznia 2012

wigiliowo, sopoćkowo, sylwestrowo





Było ostatnio...ponuro...smutno na tym moim blogu....ale i humor nie taki był...ale jak to zwykle bywa po wielkiej burzy słonko wychodzi....i jak już wydaje się, że gorzej już być nie może...okazuje się, że może...ale w końcu i tak wszystko albo wraca do normalności...albo staje się coś, co poprawia humor w stu procentach :)

No i tak było i tym razem...Chciałoby się krzyczeć: CUDOWNE ŻYCIE :)!!!!!!

i tego wszystkim życzę w NR!!!!!!!!!!!


No i noworocznie zaczynam dużą dawką fot....nazbierało się ich trochę...I wigilijnych...mimo, że byłam w pracy większość czasu i sopoćkowych...., bo zrobiliśmy sobie romantyczno-rodzinny wypad nad morze, i sylwestrowo....naprawdę uroczo...


To może po kolei....W Wigilię, pierwszy dzień, świąt, drugi....i jeszcze później....spędziłam w  pracy....na szczęście był błogi spokój..., bez małego incydentu...pozwoliło mi to na popołudniowe cieszenie się rodzinną atmosferą....Co prawda babcine pierogi w tym roku...mnie rozczarowały....bo babcia zmieniła recepturę ciasta....niestety....byłam tak rozżalona, że przy łamaniu się opłatkiem....musiałam życzyć sobie i babci....na następny rok....pierogów według starej receptury :P:P:P

Po świętach miałam aż 5 dni wolnego - tak, sama w to nie mogłam uwierzyć!!!! - chcieliśmy z Brunim i Tomaszem wykorzystać ten czas tylko dla siebie....więc obowiązkowo codziennie wspólny spacer...obiad...no i ten uroczy wypad do Sopotu.....dla tych chwil mogłabym żyć wiecznie....Co prawda, Tomasz co róż irytował mnie, bo nienawidzi zdjęć....musiałam go błagać na kolanach, by zgodziła się na fotki... i mogłabym go rozgrzeszyć...gdyby nie fakt, że sam jak robił zdjęcia...robił je na "odpał"......działało mi to do tego stopnia na nerwy..., że parę razy mu się ode mnie słownie oberwało :P:P:P - Nie taki kadr!!!!!, mniej  powietrza!!!!!! No chodź tu bliżej....zrób przybliżenie!!!! - i tak w kółko!!!! Masakra....ale zdjęcia jakieś są :):)

A sylwester!!!!! Marzenie....znajomi zaprosili nas do siebie....a myśleliśmy, że w domku przed TV pierwszy NR z synem się zapowie....A tu alternatywa!!!! Natala z Łukim też mają maluszka....Nadię....i zaprosili jeszcze jedną parę z uroczym synkiem Michałkiem....Gdy dzieciaki spały...my oczywiście gadaliśmy o dzieciach :):):) Pod wątpliwość poddawaliśmy kilkakrotnie fakt ciągłego nadawania o potomstwie....po czym zmienialiśmy temat....i na nowo powracaliśmy do tematu dzieciowego....ale taki urok rodzicielstwa :):):) Rano zjedliśmy wspólne śniadanko....Pan domu przyrządził jajecznicę :) Później spacer i wspólny dzieciowo, mamowo, tatowy obiad.....


Ściskam jeszcze raz....no a teraz fotorelacja.... :)





Posylwestrowy wypad na obiad.....




















Wigilijnie...












Sopoćkowo...