
Tak sobie dziś pomyślałam, że w dzisiejszych czasach trudno być mamą pełną parą. Nawet nie próbuję oczywiście porównać tego jak jest dziś, z tym jak było kiedyś....bo względy polityczne, historyczne i a w szczególności komfort życia, kiedyś był zupełnie inny....specyficzny dla swojego czasu i miejsca. Chodzi mi o to, że szkół dotyczących macierzyństwa, jest chyba tyle ile na świecie jest dzieci. Poza tym, my już zawodowo tez jesteśmy bardziej aktywne, pytanie kiedy iść do pracy, jak długo zostać z maluszkiem, czy powinien iść do żłobka, czy ma przyjść niania!!!???
A zaczyna się praktycznie już zaraz po porodzie w szpitalu, kiedy przychodzi położna, daje Ci maleństwo do pierwszego karmienia i mówi... - Karmimy dziecko na żądanie - Ty cała szczęśliwa już po porodzie nie analizujesz, tylko słuchasz jak świnka głucha :) W drugiej dobie po porodzie, przy karmieniu na żądanie, bolą cię tak sutki, że nie dajesz rady karmić....Oczywiście nie każda kobieta ma z tym problem, ale większość, bo zarówno dziecko jak i Ty musicie się nauczyć tego rytuału...Rytuału, który powinien być przyjemnością a nie katorgą....
Nie zapomnę jak przyszedł właśnie w drugiej dobie po porodzie koleś z poradni laktacyjnej. Kurde - pomyślałam - co koleś może wiedzieć o karmieniu piersią!!!! WTF, co on tu robi, przecież jest facetem, nigdy nas nie zrozumie!!! No i mówi - Powinno się karmić na żądanie, ale najlepiej co 2 godziny!!!! A ja na to - ????????? - konsternacja - Co??? to już nie za każdym razem, jak dziecko zacznie się domagać cycucha??- Nic nie rozumiem.... - pomyślałam....No i tak można by wyliczać, sprzeczności i super rad lekarzy i położnych.
- Karmić dziecko tylko z piersi, Nie inaczej!!! - dokarmiać, dopajać w razie konieczności.
- Jeść jabłka i banany...- nie jeść jabłek w żadnym przypadku, tylko banany, Nie!!!! W żadnym wypadku żadnych owoców!!!
WTF!!!!!!! Kto tu ma rację????? I wiecie co sobie pomyślałam???? Tu i w tym miejscu napiszę kilka spraw, które osobiście mi się sprawdził, a z czego zrezygnowałam mimo usilnych rad lekarzy i położnych. Mam nadzieję, że skłonię Was do refleksji i też coś moje Kochane mamy napiszecie. By taka młoda mama, zaglądając tu, mogła skorzystać z naszych rad.....porównać opinie, mieć wybór i świadomość swoich decyzji. Bo kto bardziej ją zrozumie niż MY maminki!!!!! Może ktoś, któraś z mam będzie chciała o coś zapytać??? A my jej pomożemy w znalezieniu dobrego rozwiązania???? Więc zaczynam .... :D
1. Smoczek - generalnie nie jestem za dawaniem dziecku smocza, ale może on być pomocny, kiedy:
- karmimy piersią i mamy nabrzmiałe od ssania sutki - czasami maleństwo ma najwyraźniej tylko potrzebę ssania i niekoniecznie jest głodne....Ja w drugiej dobie po porodzie karmiłam Bruna co mniej więcej 2 godziny - jak się domagał wcześniej, dostawał smoczek...poskutkowało już w 3 dobie po porodzie.....
2. Mówi się, że dziecko nie powinno przysypiać przy piersi, co moim zdaniem czasami jest niemożliwe, Bruno przysypiał i przysypia do dziś .... i powiem szczerze, że wtedy lepiej śpi :)
3. Ja po porodzie używałam newbornów Huggies i wystarczyło mi ich na tydzień....bo później mały drastycznie urósł i te pieluszki były już za małe...nie ma co kupować na zapas. Teraz używam 3-ki Pampersy a Huggies 4-ki na noc....Bo tak jak na początku trzeba go było przebierać po każdym karmieniu, teraz np. w nocy nie ma takiej potrzeby :)
4. Jest powiedziane, że jeśli możesz karmić piersią, to karm jak długo się da.....Ok, ale ja nie wyobrażam sobie karmić Bruna jak już biega i podchodzi do mnie np. w restauracji, rozpina mi bluzkę i chce do cycka...<???> Teoretycznie powinnam go karmić do 6 miesiąca tyko i wyłącznie mlekiem matki....ale Bruno kiedyś potrafił przespać od 19 po kąpaniu do 1 w nocy ciągiem, a teraz niestety po moim mleczku od pewnego czasu nie przesypia nawet czasami godziny :( Najwyraźniej już z piersi nie jest to mleko takie treściwe....więc zaczęłam dawać mu modyfikowane z butelki.
Każda mama mi przyzna, że wieczory dla młodych mam są szczególnie ważne na regenerację sił....poza tym czasem jest tyle do roboty, że nie ma w co ręce włożyć....a Tu jeszcze dziecko, które budzi się co chwile.... :/// A nie mówiąc już o relacjach z mężem...., które po urodzeniu dziecka się zmieniają....a kobiety często zatracają się w opiece nad dzieckiem i mąż idzie w odstawkę :P:P:P
5. Mimo, że Bruno skończył zaledwie 4 miesiące, ja już urozmaiciłam mu dietę....rano ma mleczko z piersi, potem drugie śniadanie - kaszka lub kleik (wcina aż uszy mu się trzęsą), mleczko ok. 12, potem obiadek, najczęściej jednoskładnikowy, czasem dwu ok. 14. potem ewentualnie w międzyczasie dopajam, ok. 17 deserek i wieczorem mleczko modyfikowane :) i spać :P:P:P Jak się obudzi to z cycucha, ale z reguły przesypia nawet do 2 w nocy....potem budzi się ok. 4-5 i o 6 wstajemy....czasem przeciągnę go dłużej na leniuszkowaniu w łóżku :)
6. Mokre chusteczki....ja używam Pampers z aloesem. Jak dla mnie najbardziej nasączone i skuteczne :)
7. Sudokrem - dla mnie na odparzenia najlepszy
8. Śpiochy ok, ale tylko do spania
9. Pierwsze co, jak kupię nowy ciuch dla małego, piorę w proszku dla dzieci i raz prasuję. Następnym razem tylko piorę....przestałam sterczeć nad deską każdego wieczora....mam lepsze zajęcia....a mały na tym nie ucierpiał....efekt - uczuleń brak
10. Staram się jeść zdrowe rzeczy, nie szaleję z hiper dietą. Owoce, warzywa jadam. Staram się patrzeć później na reakcję małego....i jak jest ok, jem następnym razem bez obaw. Oczywiście truskawek, czekolady, i warzyw wzdymających unikam...to oczywiste, ale w piątym miesiącu, jak się trochę uodporni to zacznę próbować już wszystkiego....
11. Spędzam z Brunem jak najwięcej czasu na powietrzu, nie przegrzewam go kilogramami ciuchów. Zawsze jest coś ciepłego pod ręką, ale nic na siłę....jak do tej pory zdrowy jak ryba!!!!
12. Przyjęło się w Polsce, że uszy dziecka trzeba na złamanie karku zakrywać!!!! Ok, w pierwszych miesiącach tak, zimą w szczególności, ale latem, kiedy jest upał???? Bruno nosi czapki z daszkiem, bez nauszników. Czapka ma chronić go przede wszystkim przed słońcem i tyle...A i tak bardzo często się spoci...
13. Laktator - to podstawa, cenny w 4 dobie po porodzie, przy nawale pokarmu....przy pierwszych symptomach nabrzmiałych piersi....wmasowywać ruchami okrężnymi oliwkę, masować bolące miejsca i odciągać później pokarm....To takie ważne!!!!!! bo potem naprawdę ciężko karmić, jak zaniedba się cycuchy!!!! A jak tylko natura pozwoli karmcie piersią....to niesamowite przeżycie dla kobiety....i maluszka
........można by wymieniać i wymieniać :):) Jak mi się coś przypomni, dopiszę....Zawsze też służę radą młodej mamy, która jak na razie ma za sobą 4 miesiące życia swojego synka :) Ja też korzystam cały czas z porad koleżanek, które mają starsze maluchy i bardzo cenię sobie ich spostrzeżenia...ale wiadomo, że próbuję je dopasować do potrzeb swojego dziecka, bo przecież każde jest inne....a mama maluszka w końcu i tak będzie wiedziała najlepiej....:)
Cenne są oczywiście książki!!!! Które gorąco polecam. Wyszperałam sama, albo poleciły mi inne mamy....A to moje ulubione:
"W oczekiwaniu na dziecko" Murkoff Heidi
" Język niemowląt" Tracy Hogg
Pierwszą gorąco polecam, jak się jest w ciąży....Drugą lekturę warto przeczytać tuż przed narodzinami bobasa. I potem doczytywać w razie potrzeb :) Ps. teraz poluję na Murkoff Heidi dotyczącą pierwszego roku życia :) może ma któraś z Was do pożyczenia??? Byłaby wdzięczna...Jak nie, to nic straconego ....kupię, przyda się....bo u nas, jak się uda, to na Brunie się nie skończy :):):):):)
.... No to tyle z mojego dzisiejszego wywodu :D:D:D Czekam teraz na Was moje maminki :) Buziaki.
Ps1. Oczywiście te powyższe przemyślenia, to tylko moje osobiste wskazówki. Można je wziąć pod uwagę lub nie. Każda przecież z nas ma inne doświadczenia, ale ich wymiana pomaga innym mamom dokonać swoich właściwych wyborów :):):)
Ps2. No i najistotniejsze!!!! Ogromna rola tatusia w życiu takiego szkraba!!!!! Tomasz od początku przewijał, kąpał, wstawał do Bruna w nocy....teraz jest rzadziej w domu i strasznie nad tym ubolewam. Ale takie życie.... teraz to on jest głową rodziny :):)....w każdym razie stara się spędzać z synem jak najwięcej czasu.... a to kilka fotek..... TATA I SYN - RAZEM :)